🦎 Bajka O Miłości I Nadziei

Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować. - Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo. Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa. błagający o spokój, o zamknięte oczy, w wiecznej sypialni. 3 Z tęsknotą bez pamięci wznoszę ręce ku tobie, szalona i chora… Zastrzykiem srebrnej rtęci, w obłocznych sanatoriach, ulecz słoneczną chorobę! 4. Rosnę nisko pod tobą wyprężonym kwiatem, w tajemnic moich mocnej, pachnącej koronie … O nas. Young Polish Gallery to projekt, który narodził się od niewinnego, sporadycznego inwestowania w sztukę młodych i mniej znanych artystów. Z czasem sztuka zaczęła nas pochłaniać, aż w końcu wciągnęła bez reszty. Zachwycił nas niezwykły, przepełniony barwą i niesamowitą formą świat artystów i ich dzieł. Opowiadania dla ducha. Najpiękniejsza bajka o miłości. Dodano dnia 28.03.2014 12:11. Było raz stare majestatyczne drzewo, którego gałęzie rozpościerały się ku niebu. Gdy kwitło motyle rozmaitych kształtów, barw i rozmiarów przylatywały i tańczyły wokół niego. Gdy rodziło owoce przylatywały do niego ptaki z dalekich krajów. Najlepsze filmy o miłości – TOP 75 propozycji. Pora na przedstawienie naszych propozycji! 1. „La La Land”. „La La Land” to współczesna historia o miłości i marzeniach. Ryan Gosling i Emma Stone wcielają się w postacie młodego pianisty i aspirującej aktorki, którzy spotykają się w gorącym Los Angeles. Jakie są najładniejsze piosenki o miłości z bajek? Typu "Miłość rośnie wokół nas" lub "Paryż, Miłość i my". Ważne żeby były z bajek, nieważne czy animowanych czy innych, mogą być nawet z Hanny Montany, etc. ;) To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%. 0. Kasia jako pierwsza zeszła na mały pomost dla wędkarzy i wyciągnęła rękę w stronę malutkiej kaczuszki. Chciała, by ta zjadła jej kilka okruszków z dłoni. Koleżanka, która weszła jako ostatnia, wpatrzona w ekran telefonu, wpadła wprost na Kasię, która straciła równowagę i wpadła do wody. Nasze instynktowne postrzeganie miłości wynosimy z dzieciństwa. Wchodzimy w dorosłość z przekonaniem, że miłość można dostać tylko z zewnątrz i że trzeba na nią zasłużyć. Jesteśmy nauczeni, że tylko inni ludzie mogą nam dać miłość i że będziemy kochani tylko wtedy kiedy będziemy spełniać czyjeś oczekiwania. To prosta droga do emocjonalnego uzależnienia. A Przedstawiamy: Scenariusz: Bajki o bajkach. „BAJKI O BAJKACH”. Piosenka :Bajka różne ma imiona” nr 1 w plikach. (na scenie stoi solista i śpiewa piosenkę) Bajka różne ma imiona, różną nosi postać. Lecz jest zawsze roztańczona, barwna i radosna. Gości w sercach wszystkich dzieci. Łzy na śmiech zmienia i słoneczkiem jasnym gjZUo. Kilka słów o bajce Takiej okazji Fafik nie mógł przegapić. Bo kto nie chciałby być częścią zespołu muzycznego? No, może wielu takich by się znalazło, ale dla Fafika była to propozycja, które się nie odrzuca. W jednym momencie wszystko przestało się liczyć i istnieć. I chyba to sprawiło, że zupełnie zapomniał o swoim najlepszym przyjacielu Bączku. Nie specjalnie, nie złośliwie, a z oszołomienia, że ma szansę zrobić coś niezwykłego. Propozycja wiewiórki Rudaski okazała się wydarzeniem dnia, dlatego Fafik nie zastanawiał się ani chwili, tylko pobiegł na pierwszą próbę zespołu założonego przez dzięcioła Dudka. Niestety, w tym wszystkim zapomniał, że umówił się ze swoim przyjacielem Bączkiem. Jak ten zareagował, gdy o wszystkim się dowiedział? Co przeżywał wcześniej, gdy nigdzie nie mógł znaleźć Fafika? Tego dowiesz się z bajki. Przyjaciele tak nie robią – bajka o przyjaźni między kotem i psem Bardzo lubię nasz ogród, w którym zawsze jest tak pięknie, że nie chce się biec nigdzie indziej. I nieważne, czy jest zima, czy lato. Nawet, kiedy ktoś mówi, że w innym ogrodzie jest fajniej, to ja i tak najbardziej lubię nasz. Zawsze było tu wyjątkowo. A odkąd pojawił się Bączek, to jest jeszcze fajniej. Dzięki niemu zawsze jest co robić. Nie ma nudy i marudzenia. Nie ma smutku i narzekania. Zdradzę ci sekret, dlaczego tak jest. Otóż tak się dzieje, gdy ma się przyjaciela. Ja mam i jest nim Bączek. – Fafik, pobawimy się dziś po obiedzie w chowanego? – pytanie Bączka wyrwało mnie z porannych rozmyślań. – Jasne, że tak. Wiesz przecież, jak lubię się chować przed Tobą. Pogoda jest super, a ja nie mam żadnego pomysłu na to, co zrobić z tak pięknym dniem – przystałem na propozycję i znów zacząłem myśleć o przyjaźni. Na początku naszej znajomości z Bączkiem, nie do końca rozumiałem, co znaczy BYĆ czyimś przyjacielem i co znaczy MIEĆ przyjaciela. Po prostu nigdy tego nie doświadczyłem. Odkąd przyjechałem do rodziny Kasi, byłem sam. Mimo, że ogród jest duży, nie udało mi się spotkać nikogo, z kim mógłbym się zaprzyjaźnić. Znałem parę gołębi, dzięcioła, dwóch braci – kretów, ale żadnego z tych zwierzaków nie udało mi się tak polubić, aby nazywać go przyjacielem. Dopiero, gdy pojawił się Bączek, wszystko zaczęło się zmieniać. Nie wiem, skąd on to wiedział, ale to właśnie dzięki niemu zrozumiałem, jak wspaniale jest mieć przyjaciela i jak ważne jest, by o tę przyjaźń dbać. Można ją przecież łatwo stracić. Przyjaźń i przyjaciela. A odzyskać… to coś bardzo trudnego. Pewnego razu, podobnie jak dziś, umówiłem się z Bączkiem na zabawę w ogrodzie. Przedpołudnie minęło spokojnie i do obiadu czas upłynął mi na psim leniuszkowaniu. Gdy zjadłem obiad, od razu pobiegłem do ogrodu, choć z Bączkiem umówiłem się dopiero po poobiedniej drzemce. Nie chciało mi się jednak spać i pomyślałem, że czekając na przyjaciela, spędzę czas, wygrzewając się w popołudniowym słońcu. Było cicho. W trawie słychać było pszczoły, które jak zwykle o tej porze dnia, zbierały nektar z kolorowych kwiatów. Położyłem się wygodnie na prawym boku i czekałem na spotkanie z moim ulubionym rudzielcem. Niezwykłe zaproszenie od Rudaski – Cześć Fafik! Co porabiasz? – z rozleniwienia wyrwał mnie czyjś piszczący, cienki głos. Podniosłem powoli głowę i spojrzałem w stronę, z której go usłyszałem. Nic nie dostrzegając, pomyślałem, że może się przesłyszałem. W końcu słonko mocno grzało i nie byłem pewien, czy nie przysnąłem. Tak więc głos, który usłyszałem, mógł mi się po prostu przyśnić. – Fafik! Fafiiiiik! – tym razem głos wydał mi się mocniejszy i jakby ktoś wykrzyczał go wprost do mojego ucha. Zerwałem się na równe nogi. Obejrzałem w jedną stronę. Obejrzałem w drugą stronę i nic. Dopiero gdy spojrzałem w górę, na gałęzi dostrzegłem wiewiórkę. Ruda jak Bączek, ogon prawie jak u Bączka, tylko cała reszta zupełnie inna. No i ten głos – cienki i piskliwy. – A, to ty – ziewnąłem i przywitałem się z Rudaską. – Co dobrego słychać u ciebie? – zapytałem. – Co dobrego? Bardzo dużo. Właśnie przed chwilą, niedaleko stąd, spotkałam dzięcioła Dudka, który powiedział mi, że chce założyć zespół i szuka chętnych do grania na różnych instrumentach. No i oczywiście wokalistki. Więc nie namyślając się wiele, od razu się zgłosiłam. W końcu głos mam nie najgorszy, a wygląd niczego sobie. Na cymbałkach z patyków grać będzie bóbr Leszek z pobliskiej rzeczki. Na grzechotkach lisek Kitek, a chórki zrobią dwa kosy, dwie sikorki i trzy słowiki. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że wciąż brakuje nam basisty. Kiedy dzięcioł o tym wspomniał, od razu pomyślałam o tobie. Masz taki ciepły, niski głos, który idealnie nadaje się do basowania. Dzięki temu nie musisz uczyć się grać na żadnym instrumencie. Wystarczy, że będziesz wydawał takie niskie dźwięki: pam, pam, pararam, mmm.. oooo o o.. No wiesz. Na pewno dasz sobie radę. Co ty na to, Fafik? – Hm… nigdy nie myślałem o tym, żeby grać w zespole, ale czemu nie? To może być super przygoda – odpowiedziałem i wyobraziłem sobie, jak cały zespół występuje na wielkiej, leśnej scenie. Przyszły wszystkie zwierzęta. Wszyscy klaszczą w rytm naszych piosenek, a po skończonym koncercie, cała widownia woła: Bis! Bis! – Na pewno dasz sobie radę. Zresztą sam się przekonasz już za chwilę, bo dziś jest pierwsza próba – wyrwała mnie z rozmarzenia Rudaska. – Dziś? A kiedy dokładnie? – zapytałem, podekscytowany wszystkim o czym przed chwilą się dowiedziałem. – Za 15 minut, dlatego musimy iść już teraz, żeby się nie spóźnić – ponagliła mnie wiewiórka. – No to chodźmy. Nie chciałbym, żeby wszyscy na nas czekali. To przecież wielka sprawa taki zespół, no i pierwsza próba. Ciekawe, jakie piosenki będziemy grać i śpiewać… – te słowa wypowiadałem już w biegu, z radością podążając za koleżanką. Zupełnie wyleciało mi z głowy, że przecież umówiłem się z Bączkiem na popołudniowe zabawy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, czym jest prawdziwa przyjaźń i jak postępują przyjaciele wobec siebie. Jednak już wkrótce miałem się tego dotarliśmy na miejsce, byli wszyscy oprócz trzech słowików, ale po chwili i one się zjawiły. Próba zespołu dzięcioła Dudka Dzięcioł Dudek przywitał wszystkich przybyłych i powiedział: – Własny zespół muzyczny to moje wielkie marzenie. Mam nadzieję, że pomożecie mi je zrealizować. Próby będą się odbywać dwa razy w tygodniu w tym miejscu. Następnym razem przygotuję instrumenty dla muzyków i słowa piosenki dla naszej wokalistki – Rudaski. Za dwa miesiące pierwszy koncert. Bardzo was proszę, abyście ćwiczyli nie tylko na próbach, ale też w swoich domach. Dzięki temu nasz zespół będzie grał taką muzykę, której zechce posłuchać każdy mieszkaniec naszej okolicy. Słuchałem tego, co mówił dzięcioł Dudek i wciąż nie mogłem uwierzyć, że oto ja – zwyczajny pies – należę do wspaniałego zespołu muzycznego. Już nie mogę się doczekać, kiedy opowiem o wszystkim Bączkowi… – O rany! – krzyknąłem jak oparzony, przerywając przemowę Dudka. – Muszę wracać do domu. Przepraszam wszystkich. Obiecuję, że punktualnie zjawię się na następnej próbie – wytłumaczyłem swoje niespodziewane zachowanie i pobiegłem co tchu w stronę ogrodu, gdzie – miałem nadzieję – wciąż czeka na mnie Bączek. Trudna rozmowa Na szczęście brama była otwarta i mogłem szybciutko dotrzeć do ogrodu. Bączek oczywiście tam był, ale już z daleka dostrzegłem, że minę ma niewesołą. Powiedziałbym nawet, że bardzo smutną. – Cześć Bączek. Długo czekasz na mnie? – zapytałem mocno zdyszany. – Trochę – cicho i z rezygnacją w głosie odparł Bączek. – Już jestem, więc możemy się bawić. Co ty na to? – zapytałem, mając nadzieję, że smutna mina Bączka to coś chwilowego. Tak jednak nie było. Mój przyjaciel był bardzo, ale to bardzo smutny. – Gdzie byłeś tak długo? Przecież umówiliśmy się na zabawę. Przyszedłem zaraz po obiedzie, ale ciebie tu nie było. Pomyślałem, że może przysnąłeś na posłaniu. Pobiegłem, by to sprawdzić, ale ciebie tam nie było. Szukałem na piętrze i za domem. Wybiegłem za bramę, ale i tam nigdzie Cię nie widziałem. Gdy wracałem, spotkałem naszego znajomego – gołębia Franka. Gdy zapytałem, czy wie, gdzie jesteś, odparł: – Fafik? Przed chwilą widziałem, jak biegnie w stronę lasu z wiewiórką Rudaską. – Do lasu? – zapytałem zdziwiony. – Po co miałby tam biec? I to w dodatku z wiewiórką, z którą ledwo się zna, bo dopiero niedawno pierwszy raz zjawiła się w naszym ogrodzie. – Nie mam pojęcia, Bączku, ale mówię, co widziałem. Mam nadzieję, że trochę pomogłem – odparł gołąb i gruchając, odleciał w stronę parku. Zacząłem sobie wyobrażać, że coś złego cię spotkało. Że wpadłeś do dołu albo spadła na ciebie gruba gałąź. Martwiłem się coraz bardziej. Aż płakać mi się chciało – łamiącym się głosem zwierzył się Bączek. – Bączek, przepraszam że nic ci nie powiedziałem – zacząłem się tłumaczyć. – Rudaska tak mnie zaskoczyła tym, co mi powiedziała, że zupełnie zapomniałem o naszym spotkaniu. Wyobraź sobie, że dzięcioł chce założyć zespół muzyczny i ja będę w nim występować. Nigdy nie myślałem, że coś takiego mnie spotka, a tu taka niespodziewana propozycja – dodałem w nadziei, że dzięki temu szybciej minie smutek małego rudzielca. – Przyjaciele tak nie robią – ze smutkiem w głosie i łzami w oczkach powiedział Bączek. – Jakbym ja się umówił i ktoś by przyszedł po mnie, to najpierw powiedziałbym o tym mojemu przyjacielowi. Wtedy moglibyśmy nawet razem pobiec i nie byłby sam. A nawet, jeśli by nie chciał nigdzie iść, to nie martwiłby się, co się ze mną stało, tak jak ja martwiłem się o ciebie. Po tych słowach nie bardzo wiedziałem, co powiedzieć. Było mi tak głupio, że zapomniałem o Bączku. Zrobiłbym wszystko, by cofnąć to, co się stało. Ale niestety czasu cofnąć się nie da i jedyne, co mogłem zrobić, to przeprosić przyjaciela. – Przepraszam cię Bączek. Wiesz, jak bardzo cię lubię i nie chciałem, by było ci przykro. To był pierwszy i ostatni raz. Obiecuję. Wybaczysz mi? – wyciągnąłem do niego łapę i czekałem na jego reakcję. Próba przyjaźni Bączek spojrzał na mnie, potem na moją łapę i powiedział: – Ok. Wybaczam ci i już się nie gniewam. Przecież przyjaciele sobie wybaczają. A poza tym cieszą się, kiedy drugiemu z nich uda się coś zrobić albo z jakiegoś powodu jest szczęśliwy. A ty przecież jesteś, bo grać będziesz w zespole dzięcioła Dudka – powiedział Bączek i wyciągnął łapkę na znak pojednania i zgody. Od tamtego czasu nie zdarzyło się ani razu, bym zawiódł Bączka. Gdy wybieram się na próbę, mówię o tym Bączkowi, bo przecież on nie musi o tym pamiętać. Czasem, gdy ma czas, chodzi na próby ze mną. Innym razem zostaje w ogrodzie, a ja pędzę z Rudaską, by ćwiczyć kolejny utwór na letni koncert, który już wkrótce odbędzie się na wielkiej, leśnej polanie. Nauczyłem się, że o tym, co dla nas ważne, trzeba zawsze pamiętać, bo gdy się tego nie robi, można to łatwo stracić. Tak jak przyjaźń. Jeden raz, czy dwa, może się zdarzyć, że zapomnimy o przyjacielu, ale jeśli będziemy to robić częściej, to nasza przyjaźń może się skończyć. Mam nadzieję, że podobnie jak ja, ty również pamiętasz o tych, których bardzo lubisz. A na pewno nie zapominasz, by mieć czas dla swojego przyjaciela. Tak jak ja mam czas dla mojego przyjaciela Bączka. Czy twojemu dziecku spodobała się ta bajka? Jeśli znajdziesz chwilkę, podziel się proszę w komentarzu tym, co myśli ono na temat bajki “Przyjaciele tak nie robią”. To dla mnie zawsze wiele znaczy, bo pomaga mi tworzyć jeszcze lepsze i ciekawsze historie Zostaw komentarz Ta bajka to mój Dar dla Ciebie i Twojej pociechy Jeśli i Ty chcesz się podzielić swoim Daremmożesz to zrobić przez i dołączyć tym samym do współtwórców tego wyjątkowego miejsca. To nie wszystko Na stronie możesz przeczytać też inne, ciekawe i niosące wartościowe przesłanie historie. Gdyby się jednak okazało, że to mało i twoja pociecha prosi o więcej opowieści kota Afika, jest na to rada. Możesz sięgnąć po bajki zebrane w zbiorze: Przygody Kota Afika Pozytywne przekonania w formie rymowanek. Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł Możesz wybrać wersję do czytania lub słuchania. Albo też obie wersje, bo czasem zechcecie poczytać, a innym razem wspólnie posłuchać jednej z wesołych i uczących czegoś nowego bajek. Ebook i audiobook zawiera następujące bajki: 1. Nowa rodzina 2. Wizyta u pani weterynarz 3. Wyznanie Krzysia4. Wszystko jest po coś5. Trudne słowo NIE6. Czy w ciemności mieszkają potwory?7. Gdy nie chce się uczyć8. Lubię siebie9. Nikt nie musi być winny10. Kiedy kończy się zabawa 11. Kochasz mnie, czy nie?12. Sztuka słuchania13. Jesteś ważny14. Każdy jest wyjątkowy15. Niesprawiedliwe słowa16. Kto próbuje, temu się udaje17. Daj mi chwilkę18. Sukces – to takie proste. Część I19. Sukces – to takie proste. Część II20. Potrzebuję twojej pomocy. Część I21. Potrzebuję twojej pomocy. Część II Jak pomóc dziecku dbać o przyjaźń? Jeśli chcesz porozmawiać ze swoim dzieckiem o prawdziwej przyjaźni, zacznij od przeczytania mu tej bajki o przyjaźni między kotem i psem. Obaj żyją w zgodzie, ale wciąż uczą się, co znaczy być prawdziwym przyjacielem. Uczą się też o tym, co jest ważne i że trzeba o tym zawsze pamiętać, bo gdy się tego nie robi, można to łatwo stracić. Również przyjaźń. To najważniejsza myśl tej bajki o przyjaźni między kotem i psem. Raz przeczytana, na długo pozostaje w sercu i umyśle i pomaga dbać o przyjaźń. *Tekst zawiera linki afiliacyjne do Programu Partnerskiego Wydawnictwa Złote Myśli Dobra bajka jest jednym z pierwszych, serdecznych „listów”, jakie kultura duchowa ludzkości „wysyła” do osoby dziecka, do jego ducha, to znaczy do jego rozumu, woli i pamięci. W bajce — jak przekonuje w Okresach życia Ladislaus Boros — dzieją się rzeczy zasadnicze. Dobra bajka oswaja serce dziecka z perspektywą zbawienia, uczy sięgać wzrokiem serca dalej — poza horyzont doczesności. „Dziecko dużo myśli poświęca bajkom. Jeśli bajkę się fałszuje, wtedy ograbia się dziecko nie tylko z tego, co w bajce jest magiczne i urocze, lecz także niszczy się jego życie duchowe i przyszły rozkwit owego życia. Bajka podaje dokładne odpowiedzi i propozycje w wielu istotnych kwestiach ludzkiej egzystencji” — pisze Boros. Przekonuje: „Każdy katecheta wie, jak trudno dzieciom, którym w domu nigdy nie opowiadano bajek, zrozumieć historię zbawienia. Dziecko wcześniej «wyrozumowało» sobie swój katechizm z bajki”. Doświadczenie obdarowania Dziecko, wchodząc w świat, zdobywa własne doświadczenie upadku i dźwigania się, ogarnięcia ciemnością i podążania za światłem, zadziwienia i zachwytu, doświadcza objęcia i przytulenia, bezinteresownego pochylenia się nad nim. Dziecko, podążając coraz bardziej „w głąb” istoty rzeczy, stawia pytania, ma intuicję istnienia pierwszej przyczyny dobra i serce dziecka pyta o nią. Z tego powodu od początku swojego życia dziecko potrzebuje wsparcia w porządkowaniu tego, co zastaje w sobie i wokół siebie. W tym dziele szczególną rolę odgrywa bajka, która może być mową serca, jeśli jest dobrą bajką — a nie jedynie atrapą bajki, która charakteryzuje się tym, że „zakopuje” ducha w przyziemności i niejako „odcina” ducha dziecka od obrazu tego, co nadprzyrodzone, tj. od łaski, od obrazu cnót, od oczywistej różnicy pomiędzy dobrem a złem. Sens dobrej bajki zawiera się w tym, że dzięki niej dziecko uczy się być i stawać osobą, antybajka zaś jest szkodnikiem, choćby jej akcja wydawała się dynamiczna w zmaganiu się walczących ze sobą mocy — jednak — siłą złych mocy, popędów, żywiołów walki, nienawiści, bezwzględnej zemsty. Relację bajki i antybajki można porównać do spotkania, które ma miejsce w starożytnym Rzymie, gdzie debatują „cynik Krescens i chrześcijanin Justyn. Jeden i drugi noszą taki sam płaszcz, krótki, prosty i ciemny, będący atrybutem filozofa, pod którym nie kryje się jednak ta sama filozofia”. Mowa serca W bajce „Osoby w niej występujące są wartościowe przez swoją jednorazowość, a nie dlatego, że zyskują na porównaniu. Zatem, w bajce świat ukazuje się taki, jakim właściwie powinien być. Bajka to intymne królestwo, w którym prawda jest dobrem, dobro pięknem, a piękno siłą. To historia, w której dobro jest zawsze stroną silniejszą. Ale te zależności, przesłonięte sprawami pierwszoplanowymi, dostrzega się tylko sercem” — pisze Boros, a bp Tadeusz Płoski niejako dopowiada: „Zgodnie z tą mową mocniejszy wspomaga słabszego, cierpliwy — niecierpliwego. Ten, który cieszy się ze spokoju sumienia i z posiadanej łaski, nie dziwi się temu, który o nią walczy z Bogiem i ze sobą”. Bajka jest obrazem życia, które „zorientowane jest na świętość, na Boga, na cel nadprzyrodzony”, w niej dziecko samo może stawać się jak „pielgrzym”, stawać się „listem pisanym samym sobą, pisanym swoim życiem. [...] listem pisanym nie na papierze, ale listem pisanym w czasie na kartach ludzkich serc [...] listem pisanym mową serca”. W mowie serca — przypomina z kolei prof. Mieczysław Gogacz — w realnych relacjach są przekazywane i docierają do nas treści niematerialne, duchowe — transcendentalia: prawda, piękno, dobro — te zaś odbiera niematerialny podmiot bytu człowieka, czyli intelekt i wola, zachowuje pamięć. W mowie serca dochodzi więc do „rezonansu” tego, co duchowe u obu stron — osób: spotkania, dlatego prawdziwe spotkanie — osób (a nie jedynie jednostek gatunku albo rzeczy) — jest „życiodajną rosą” dla ludzkiego ducha — dopomaga mu we wzroście „ku górze”, bo tak jak ciało karmi się tym, co cielesne, choć ostatecznie istnieje dzięki Duchowi Boga, który je podtrzymuje w istnieniu, tak duch karmi się tym, co duchowe — „z nich zaś największa jest miłość” (Kor 13, 13). Bajka „to drzwi, które muszą zostać otworzone, aby udało się wkroczyć w sferę tajemnicy, gdzie dopiero staje się możliwe wyjaśnienie sensu życia” (Boros, jw., s. 16). Praoczywistość miłości Dobra bajka uczy być osobą i jest wzorem dla relacji prawdziwie osobowych. Jak nauczał Ojciec Święty Jan Paweł II: „Miłość, jaką czerpiemy ze źródeł Ewangelii, po śladach Tajemnicy Wcielenia Słowa prowadzi nas do głoszenia, że człowiek zasługuje na szacunek i miłość dla niego samego, ma być szanowany w swojej godności”. Zatem, jak przekonuje Ladislus Boros — „Bajka zawiera całą etykę eschatologiczną, jedyną, jaka obowiązuje w świecie chrześcijańskim”, „w bajce miłość jest tak silna, że potrafi zbudzić umarłych. Spotykamy tam zawsze pary, niewinne i szczęśliwe pary, które nawzajem mogą się uratować. To są sądy o istocie ludzkiego bytu. W ten sposób bajka rozbudza w dziecku praoczywistość miłości. Chyba nikt przedtem nie odkrył kształtu miłości powstającej z bajki. Miłość sięga bowiem nieskończenie dalej niż ludzkie życiowe spotkania zagrożone rozczarowaniami. Są to poglądy, o które filozofowie od tysięcy lat kruszyli kopie, a nie posunęli się o wiele dalej niż zwykła bajka dla dzieci”. „Czemu w bajce wciąż opowiada się historię zagrożenia, które musi zostać pokonane. Czemu ukazuje się, jak miłość zwycięża śmierć?” — pyta Boros i udziela odpowiedzi: „Są to wydarzenia, które jednoznacznie i wyraźnie można wyrazić tylko w kategoriach łaski. Najczęściej «wybawca» musi cierpieć męki. Jest atakowany przez złe moce, musi zstępować w czeluście. Przy czym pomaga mu całe grono istot, dobrych wróżek, staruszeczek i doświadczonych siwowłosych mędrców. W bajce następuje zgodność naszego pragnienia wybawienia i łaski, które nie mogą być zasłużone, lecz są nam dane”. Zatem, relacja miłości — wyjaśnia za św. Tomaszem z Akwinu prof. M. Gogacz — powstaje wówczas, gdy dwie osoby, oddziałując na siebie swoim istnieniem, wywołują w sobie relację życzliwości, akceptacji i jest to spotkanie ze względu na sam fakt istnienia, całkowicie bezinteresowny. Miłość jest zatem jedną z trzech najważniejszych relacji osobowych (miłość, wiara, nadzieja), więc „Nie jest [...] obojętne, jak identyfikujemy człowieka, nie jest obojętne, w co i komu uwierzyliśmy”. Jak gotycka wieża Dobra bajka przypomina swoim oddziaływaniem strzeliste wieże gotyku, w którym w architektonicznej opowieści forma dłoni modlitewnie złożonych ku Bogu została wpisana w plan krzyża (por. np. Kolonia, katedra św. Piotra i Najświętszej Maryi Panny), bo zdaniem Borosa bajka jest „miejscem doświadczenia religijnego, gdzie rozjaśnia się to, co było w mroku”. Tak przedstawiona bajka podprowadza więc ducha osoby na spotkanie z duchem Absolutem, który odwiecznie istnieje — na zewnątrz — wobec stworzonego przez Niego świata. Bajka „podciąga” „w górę” ducha osoby do tego Absolutu, który jest zarazem Prawdą, Pięknem, Dobrem. Człowiek musi się niejako wspiąć duchowo, żeby modlitewna rozmowa stała się jego udziałem i żeby mogło dojść do przyjaźni z miłującym Stwórcą. Z kolei bajkę bez wiary można porównać do architektury, o której P. Claudel mówi, że „bez wiary opada jak suflet”. Modernistyczne domy mają dachy płaskie, budowle postmodernistyczne mają piony zamienione na „pijany” skos lub rozbulgotaną pajęczynę — jak w Złotych Tarasach, gdzie chłód betonu, metalu i szkła oswaja „widza” z chłodem ducha tego świata, a mnogość niejako hiperrealistycznych obrazów zasłania obraz realny i „mówi”: „to ci się tylko wydaje”, „nie ma stałego punktu odniesienia”, „na górze jest tak samo jak na dole” — powtarza to, co przekazują w swoich tajemnicach alchemicy. I można — jak czyniły to starożytne mity — jako metaforę życia pokazać historię Atlasa, który dźwigając na swoich mocarnych barkach glob ziemski, w pewnym momencie poszukuje chętnego, który przejmie z jego muskularnych ramion ów ziemski ciężar; można zadowolić się metaforą Syzyfa, który nieustannie wtacza głaz pod górę, by następnie śledzić wzrokiem beznadziejnie powtarzającą się stałą trajektorię „w dół”, ponownego staczania. I wówczas pozostawi się młodego człowieka w wymiarze pesymistycznej i beznadziejnej opowieści. Tymczasem dobra bajka jest prawzorem nadziei, pozwala wierzyć, że kiedy gubi się drogę w labiryncie życia, to pojawi się światło, przewodnik... (np. Opowieści z Narnii, Mały Książę). Prawzór nadziei „Na ogół bajka zaczyna się opisem stanu szczęśliwości. Później wdziera się zagrożenie ze strony zła. Następnie wydaje się, że zło zwyciężyło ostatecznie. A wreszcie człowiek doświadcza niewyjaśnionej pomocy ze sfery cudownej”. Z bajki, pisze Boros, „Wystarczy dowiedzieć się, że w świecie działa siła, która z małego potrafi wydobyć wielkie. Siła, która rządzi rzeczami w sposób niezawisły”. [...] „doświadczenie płynące z bajki brzmi: Czarownice są nie dlatego pomarszczone, że są stare, lecz dlatego, że są złe”. „W bajce wciąż się powtarza: I żyli szczęśliwie, i mieli dużo dzieci. Historia kończy się małżeństwem i płodnością. [...] jest to chyba symbolicznie pomyślane małżeństwo, zaślubiny Stwórcy ze stworzeniem. Powstaje świat wiecznej płodności. Ale wcześniej odbył się sąd. Czarownice zostały strącone w otchłań”. Diagnoza i wyzwania Zarówno miłość, wiara i nadzieja są cnotami. Intuicję tych cnót wzmacnia dobra bajka, kierowana do człowieka rozumianego jako osoba — taka jest bowiem prawda o człowieku, którą — niestety — deformuje obca tej prawdzie struktura myśli protestanckiej, gdzie nie istnieje Bóg jako wspólnota Miłości Trzech Osób, lecz jako „popęd — sprzeczność”, oraz człowiek, pojęty jako „popęd — sprzeczność”. Struktura tej myśli weszła w świat i rządzi ideologiami ostatnich stuleci. Poprzez Hegla załamał się bowiem realizm poznawczy, realizm moralny i realizm religijny. Nie dziwi więc fakt, że do tak rozumianego człowieka kierowane są treści — w formie np. bajki. Ale skoro dzisiaj istnieje już diagnoza ducha czasów minionych pięciu wieków, to może przyszedł czas na ponowne pisanie prawdziwych i dobrych bajek, kierowanych do osób. „Historia starej służącej, która do 70. roku życia pozostawała w obowiązku. W tym wieku nauczyła się czytać, ale nie chciała nigdy czytać nic poza przypowieściami budującymi. Przeżyła lat 92 i pobierając zapomogę w wysokości 17 su dziennie, znalazła sposób, aby ze swoich oszczędności opłacić jakiejś kalece podróż do Lourdes. Konając utrzymuje, że widzi Najświętszą Pannę”. P. Claudel, Dziennik opr. mg/mg Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni następny » Chciałaś wierszyk o nadziei i miłości, Więc w tej chwili pozbywam się smutku, Uwalniam się na moment od złości. Zbieram w sobie słowa dobre, miłe, Coś szczególnego na dłuższą chwile. Zaczynając od nadziei potrzebnej jakże, By nie stracić wszystkiego, co ważne. Nadzieja daje nam wiarę, Trzymamy ja za rękę wytrwale, By nie opuściła nas w sprawach trudnych, By umieć pozbyć się rzeczy obłudnych. Nadzieja jest przekazywana słowem, gestem, Może Ty wiesz, czym jeszcze? Lecz nadzieję gdzieś po drodze można zatracić, Bywa, że może się zgubić, na chwile ją stracić. Powraca jednak w ciężkich chwilach, Przyzwyczaj się, bo czasem tak bywa. Aczkolwiek miłość jest i zanika, W uścisku rąk, gdy gra muzyka. Jest jej dużo prawie tyle, co nadziei, Niektórzy nie potrafią jej docenić. Myślą, że to sprawa prosta, Że jak w sklepie, zawsze ja dostać można. Kto tak myśli niech się zastanowi, Czy o to naprawdę chodzi? Miłość jest, gdy patrzysz głęboko w oczy, Czasem możesz się tylko zauroczyć. Miłość jest, gdy motyl muska Twoje serce, Wtedy jest jej najwięcej. Dzięki nadziei wierzymy, że to nas spotka, Że będziemy kochać do samego końca. Dodano: 2006-01-29 10:07:28 Ten wiersz przeczytano 1751 razy Oddanych głosów: 2 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »

bajka o miłości i nadziei