🍾 Nie Daje Sobie Rady W Zyciu

taki-sobie-nick Re: już nie daje rady 02.08.23, 21:11 nick_z_desperacji napisała: > Jest na tyle rozgarnięty, ze przy odrobinie konsekwencji zrozumie, że nazwanie Tłumaczenia w kontekście hasła "daję sobie rady" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: nie daje sobie rady Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Przyjmowanie osobistej odpowiedzialności obejmuje: Uznanie, że wyłącznie ty sam (a) jesteś odpowiedzialny (a) za wybory podejmowane przez ciebie w życiu. Zaakceptowanie, że jesteś odpowiedzialny (a) za to, co czujesz lub myślisz. Zaakceptowanie tego, że to ty wybierasz, w jakim kierunku toczy się twoje życie. Zaakceptowanie tego Dyskusje na temat: PROSZE O POMOC BO JUZ NIE DAJE RADY!!. Sprawdź Opinię użytkowników Money.pl na ten temat oraz dołącz się do Dyskusji na Forum Money.pl W dorosłości dochodzą do ściany niemocy, bo nie dostali tak podstawowej rzeczy, jaką jest miłość matki lub ojca. Czasem obojga. Ciężko jest im to zrozumieć i pogodzić się z traumą niekochania. Czują się słabsi, niedowartościowani, zbuntowani. Czym charakteryzuje się osoba, która od rodziców doświadczyła odrzucenia? Jak może sobie pomóc?  Kocvham ja nad zycie, byl a wyczekiwana i zaplanowana :-) Nie wyobrazam sobie zycia bez niej :-) Ale czasem nie daje rady, nie wiem czy to normalne, czy inne kobiety zawsze maja sile i checi, czas Odp: Nie daje rady mąż i kochanek. Możesz nie mówić, ale musisz mieć świadomość tego, że zdrady w większości przypadków wychodzą na jaw, nawet po wielu wielu latach. Grunt, że podjęłas decyzję o rozwodzie, szkoda, ze nie przed romansem, ale lepiej późno niż wcale. sluchajcie jak sobie radzicie z objawami w pracy? pytam bo za kilka dni rozpoczynam nowa prace i boje sie strasznie ze nie dam rady. generalnie i stanowisko i firma podoba i sie bardzo. bardzo chcialabym zeby mi sie wkoncu poukładało i z jednej strony ciesze sie bardzo ze mam nowa szanse, ale z drugiej nie ufam kompletnie ze dam rade Zmiany w regionalnych władzach PiS są znaczące. PiS zdobyło 194 mandaty, co nie daje większości co najmniej 231 posłów. 13 listopada prezydent Andrzej Duda przyjął dymisję Rady ViSat. mgr Bogumiła Lipka-Bałazy Psychoterapeuta, absolwentka studiów magisterskich w Wyższej Szkole Filozoficzno–Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie w… » Pani Aneto! Z listu można wnioskować, że ma Pani potrzebę dokonywania zmian w swoim życiu – zaczyna Pani dokuczać samotność, dostrzega Pani popełnione błędy, chce Pani lepiej niż dotychczas zadbać o dzieci. Taka refleksja (choć z pewnością bolesna), może motywować do podejmowania działań zmierzających do poprawy sytuacji. Warto zastanowić się, jak to się stało, że Pani życie nie wygląda tak, jak by Pani tego chciała. Dookreślić, co wymaga zmiany i co może Pani zrobić, żeby te zmiany wprowadzić w życie. W liście prosi Pani o pomoc, jednak bazując na informacjach w nim zawartych, nie jest możliwe zdiagnozowanie problemu i zaproponowanie odpowiedniej formy pomocy. Aby profesjonalnie i skutecznie Pani pomóc, konieczna jest indywidualna rozmowa ze specjalistą, w której będzie można ustalić, jakiego rodzaju pomoc będzie najbardziej przydatna (np. czy będzie to kilka rozmów z psychologiem / terapeutą, czy też dłużej trwający proces psychoterapii). Jeżeli byłaby Pani zainteresowana wizytą w naszym Centrum, proszę o kontakt z Rejestracją celem znalezienia dogodnego dla Pani terminu. Serdecznie pozdrawiam, Bogumiła Lipka-Bałazy Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Samotnik123321 - 29 Paź 2012 Może to nieodpowiednie forum na takie tematy, ale muszę to gdzies napisać bo nie wytrzymam. Otóż tak jak wcześniej pisałem ten rok szkolny miałbyć dla mnie męką i tak też jest. Mam w klasie "kolegę", który niesamowicie mi dokucza, zaczepia, popycha, a ja z reguły w kaszę napchać sobie nie daję, ale on jest wyższy i silniejszy ode mnie i cały czas o tym myślę, nie daje mi to spać, normalnie w zyciu fukncjonowac, ponieważ cały czas stresuję się kolejnym nadchodzącym dniem w szkole. W domu mam także problemy, jestem powaznie pokłócony z ojcem, nie rozmawiamy już od tygodnia, przez co w domu panuje okropna atmosfera co dodatkowo mnie dobija. Kolejną rzeczą jest nauka, z którą( co prawda mam całkiem niezłe oceny) ale nie daję już sobie rady, siedzę do późna, potem padam z nóg a i tak nie moge zaspać, bo stresuję się tym wszystkim. Moje otoczenie mnie wykańcza i mam już tego wszystkiego dość. Co mam zrobić, żeby zachciało mi się życ? Czuję się nikim i gorszym od wszystkich wokoło. Mam 15 lat. Proszę o rady. A i jeszcze mam kompleksy z powodu swojego wzrostu. Chodze do 3 gimnazjum a mam ledwo ponad 160 cm wzrostu. Jestem jedną z najniższych osób w klasie. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - masterblaster - 29 Paź 2012 Samotnik123321 napisał(a):bo stresuję się tym wszystkim. Moje otoczenie mnie wykańcza i mam już tego wszystkiego żeby nie wiem jak chciało to nie zmieści się w Twojej głowie, ale myśli o tym co otacza i przytłacza owszem. Otoczenie bywa niewygodne przez jakiś określony, ograniczony czas. Prawdziwa zmora to myślenie.. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Samotnik123321 - 29 Paź 2012 najlepiej nie mysleć o tym wszystkim, ale niestety trudno odizolować się myślami od czegoś co mnie otacza na co dzień, dzięki za miłe slowa Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Riverside - 30 Paź 2012 W mojej szkole był chłopak, któremu ciągle dokuczali. On jednak się tym nie przejmował, skupiał się na nauce, rozwoju pasji i zainteresowań. Był bardzo ambitny, imponował mi tym, że uczy się pomimo wyzwisk, ciagłego prześladowania. Rezultat? Obecnie ma najlepszą pracę z nas wszystkich ze szkoły, mnóstwo przyjaciół, znajomych. Doszedł już tam, gdzie inne osoby, które mu dokuczały, nie będą nigdy. Był tez drugi chłopak. Jego też się czepiali "koledzy". Nie był wcale głupszy od pierwszego, ale niestety, zbytnio przejmował się opinią innych. Nie brał pod uwagę, że szkoła to okres przejściowy, później zmieni otoczenie. Nie bedzie miał styczności z prześladowcami. Zbytnia wrażliwość, przejmowanie się opinią innych, doprowadziła go do depresji. Mógł iść na studia, zdobyć świetną pracę, a takze znajomych. Niestety, zdal sobie z tego sprawę dopiero w wieku 27 lat. Ten pierwszy pracuje teraz w znanej stacji tv jako reporter, ten drugi to ja. Szukam dopiero pierwszej pracy, nie mam praktycznie żadnego wykształcenia (poza ledwo zdobytą maturą) więc jest dosyć trudno. Zaczynam życie od nowa, ale straciłem wiele młodości. Myślę, że sam wyciagniesz wnioski z tych 2 historii. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Zasió - 30 Paź 2012 Och, jaka pyszna rada, wujku dobra rada! Ale wiesz, ze skupienie się na pasji, rozwoju zainteresowań itp. oraz olanie środowiska nie musi przynieść wcale pozytywnych efektów? Nie każdy jest pewnym siebie bucem jak większość dziennikarzy. Tłumienie emocji, brak reakcji, przeczekiwanie - mogą bardzo róznie wpłynąć na psychikę. A co jeśli ktoś będzie ambitny, skupi sie na nauce, tylko niespostrzeżenie cos sie w nim przekręci przez atmosferę i otoczenie? A co jeśli będzie liczył mimo wszystko, zę znajdzie przyjaciół w liceum, bo będzie pragnał ciągle stworzenia jakichś relacji z innymi, ale mu sie już nie uda, bo go atmosfera przygniecie i skrzywi? Wiesz jakie było dzieciństwo wielu forumowiczów? Owszem, nie wiemy jak wyglądało dotychczasowe życie autora (wielu fobików wcześniej zaczynało ) - czy też był samotnikiem, czy obecnie, jako "samotnik", ma mimo wszystko masę innych znajomych i jednego tylko prześladowcę... ale jak czytam coś takiego jak to, co napisałeś, to przed oczyma staje mi standardowy rodzic co to nie rozumie, ma w nosie i pierdzieli komunały w stylu "a jakie tam problemy, a nie przejmuj sie debilami, a skup sie na nauce, a gimnazjum zleci, a w liceum to kogoś poznasz, a oni są przecież głupsi". A potem ląduje się u psychologa i w aptece z receptą na SSRI. Wpisując się w konwencję - tak, dla mnie też życie miało być bajką jak sie skupie na nauce i ie będę ogladał na innych. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Riverside - 30 Paź 2012 Dziękuję, mój wielbicielu. Delektuj się nią do oporu bo to już ostatnia . Nie musi, ale moze. Na czym chłopak się ma skupiać? Na negatywnych myślach? Pisałem względem siebie, nie wiem co zrobi autor, to jego decyzja. Niczego nie narzucam. Myślę, że doświadczenie innej osoby, która przechodziła to samo moze pomóc. Skończ też ze stereotypami na temat różnych zawodów. Tego "buca" nie skomentuję. Myślisz, ze jak ktoś ma siłę przebicia większą od Ciebie to jest gorszy? Nie, jest mądrzejszy. No i przede wszystkim, nie jest tchórzem idącym na łatwiznę. Jak w pewnej piosence: "Bo tak łatwiej, tak łaaaatwiej" Pisałeś coś o tłumieniu emocji wcześniej. Popracuj nad tym. Przemyśl także czy ten temat ma na celu skompromitowanie mojej osoby, wyrzuceniu z siebie frustracji na kogoś, kto ma inne podejście od Ciebie, czy też pomoc jego autorowi. I nie mówię tęż, że ma zrezygnować całkowicie z przyjaciół. Chodziło mi o to, aby nie przejmował się osobami, które jego przyjaciółmi raczej nie zostaną. Kto zostanie jego przyjacielem, jeśli całkowicie się załamie, zamknie w sobie? Co do dziecinstwa, tu nie chodzi o ciągłe skupianie się na przeszłości, na traumatycznych wydarzeniach, ale na budowaniu przyszłości. Za 10 lat też będziesz pisał na forum swoje bolączki i czepiał się osób, które próbują pomóc? Ok. Ty pewnie tak, patrząc na Twoje podejście. Na resztę Twojego pseudo psychologicznego bełkotu i próby analiz odpisywać nie mam zamiaru. Najlepiej od razu zakładać najgorsze. Nic nie róbmy, nie walczmy, przejmujmy się wszystkim i wszystkimi. A potem wylewajmy swoje żale na forum. Skazujmy się na cierpienie jednocześnie nic nie robiąc aby to zmienić. A jak ktoś nam delikatnie cos zasugeruje to zadepczmy go jak mrówkę. A co. Mnie pokopali to i ja spróbuję pokopać innych. To takie przyjemne. Sprawia, że lepiej się czujemy ze sobą! Ja mam źle wiec niech i inni tak mają. Pisałeś, że moje posty Cię irytują. To widać . Zresztą, co do irytacji. Myślę, że wystarczająco już jesteś wkurzony własną osobą, własnym życiem, więc nie będę Ci jeszcze dokładał moimi postami, mimo tego, że byłoby czego . Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Luna - 30 Paź 2012 Z łaski swojej, dajcie sobie spokój z personalnymi wycieczkami, przezwiskami i przypuszczeniami, jak będzie wyglądała czyjaś przyszłość. Z góry dzięki. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - uno88 - 30 Paź 2012 Dla mnie z przejmowaniem się i wrażliwością jest tak samo jak z wiarą w Boga. Nie zależy to od nas zupełnie ,ale wydaje się ,że i owszem. Mam 24 lata i jak patrzę wstecz to do dziś żałuję bujek w których nie wziąłem udziału. Czy ktoś silny ,czy słaby, ludzie mają słabe punkty. Tym bardziej ,że to tylko jedna osoba ,a nie żadna zgraja. W rolę ofiary trzeba wejść ,aby nią zostać. Oczywiście nieświadomie ,ale jednak. Nie chodzi o odporność na zaczepki ,ale o odważne reakcje. O postawienie się z użyciem siły włącznie. Jak koleś ma za dużo teścia to je*bnij mu w jaja. Straszne jest to ,że rodzice potrafią wychować chłopaka w wierze ,że lepiej dać się upodlić ,niż komuś zrobić krzywdę. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Zasió - 30 Paź 2012 Luna - Zaraz tam wycieczki osobiste... Ze względu na treść rady Riverside, przypominającą mi jako żywo to, co opisałem, poczułem potrzebę by ją skomentować. Tyle. Nie zamierzam sie tu wdawać w pyskówki. Ale pozwolisz, że odpiszę ten jeden raz i wyjaśnię, o co mi chodziło... Riverside - śmiem twierdzić, że irytację i frustrację potwierdzoną zawrotną liczbą osobistych wycieczek 100x bardziej widać w tej chwili po tobie, niż po mnie. No tak, bo ośmieliłem się mieć jakieś zastrzeżenia... W przedmiocie mojej irytacji - akurat pisząc tego i poprzedniego posta zirytowany mogę być co najwyżej pewnymi problemami zdrowotnymi, ale na pewno nie FS ani swoim życiem. A jutro początek terapii, tra la la... Zielono mi Nie bierz mojej wypowiedzi tak bardzo do siebie (nie reaguj tak fobicznie ), chodziło o jej treść. No i, tak już na marginesie, nie wiem kto tu powinien się uczyć panowania nad emocjami i ich tłumienia. Na pewno nie tylko ja. Też bazuje tylko a swoich przemyśleniach. Oczywiście - chłopak nie ma się skupiać na negatywnych myślach. Serwujesz tu jednak historię o dwóch chłopakach, z których to jeden był ambitny i sie uczył - uczył się pilnie i w efekcie właściwie zrobił na złość prześladowcom! I teraz to ma forsę i pozycję, i ma satysfakcje, jak nerd z amerykańskiej komedii. Tylko ze ja przypuszczam, iz ten twój kolega albo miał bardzo silną osobowość, wiedział czego chce i był pewny siebie, albo jednak miał bardzo mocne oparcie w bliskich/rodzinie itp. Autor nie wygląda mi na taką osobę, wątpię, by tacy ludzie szukali pomocy na forach typu PhobiaSocialis, by kiedykolwiek tu zawędrowali - o ile nie będą o fobikach robić zewnego reportażu do Uwagi. Jak dla mnie z twojej wypowiedzi nie wynika tylko to, by autor wąkku spróbował się mimo wszystko uczyć - co jest oczywiste, trzeba sie starać nie zawalić wszystkiego - i bez względu an to, co sobie myślisz, też coś o tym wiem. Twoja wypowiedź IMHO ma inny wydźwięk - zamiast koncentrować się na tym, co złe, lepiej zignorować rzeczywistość, zapomnieć o niej, i "skupić się na nauce" Nie, tak naprawdę - uciec w nią. Ale ucieczką nie rozwiązuje się problemów - bez względu na to, czy będzie to ucieczka w alkohol, dragi czy pracę/naukę. Uciekajacy w naukę, budujacy na zdobywaniu piątek swój świat i rekompensujący tym sobie problemy z prześladowcami nie zajadą na tym IMHO na fotel prezesa. Jasne, mogę wyciągać za daleko idące wnioski i może to naprawdę chwilowy kryzys i załamanie, jakie miewa każdy w pracy i szkole (zatargi z tym i owym, czasowe nieporozumienia), chłopak generalnie jest pewny siebie, wie czego chce, ma cel, jakichś życzliwych ludzi w pobliżu... ale nie to, jak mi się zdaje, wynika z pierwszego posta. Świetnie pasuje tu post uno - zresztą, pamiętam szerszą dyskusję w tym tonie z jego udziałem. Takie "ucz się i nie zwracaj uwagi" - to bierna postawa. A ten problem, ze szkoła, trzeba jakość ugryźć. Albo przez wsparcie bliskich, pedagoga, i "podkablowanie" nauczycielom, albo - o czym pisze uno - jeśli to wykonalne, przez stanowcze postawienie się i szczanie na ocenę ze sprawowania. Tyle ona warta, co zeszłoroczny śnieg. Ty napisałeś tylko by zamiast patrzeć na prześladowcę, rozwijać swoje pasje. A ja napisałem, z jaką postawą mi sie to kojarzy. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Riverside - 30 Paź 2012 Masz całkowitą rację Zas. Ta osoba była bardzo silna psychicznie. Pamiętam, że zawsze na apelach w szkole był prowadzącym, czasami nawet coś zaśpiewał i nie było po nim widać żadnego spięcia. Cóż mogę powiedzieć, przepraszam Ciebie i autora tematu. Pisałem pod wpływem emocji, też fakt. Ech, kiedyś mi minie to przewrażliwienie . Ale jakąś odpowiedzialność za swoje czyny mieć powinienem, mimo wszystko. Z postem Uno też się zgadzam, częściowo, bo jednak nie przepadam za odpowiadaniem przemocą na przemoc. No ale, czasami trzeba się postawić Pozdrawiam szczerze i serdecznie, co złego to nie ja. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Samotnik123321 - 30 Paź 2012 Dzięki za rady Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Michał - 30 Paź 2012 Kto jest silny psychicznie. Co to jest siła psychiczna? Czy silny psychicznie jest ktoś kto przetrwał, przeżył (tak, jak potrafił) mimo przeciwności, których ktoś inny może by nie przetrwał, ale jednak odbiło się to na jego kondycji życiowej, że obecnie jest w dup*e? Czy silny psychicznie jest ktoś kto miał wsparcie w rodzinie i bez problemu nawet nie zastanawiał się nad jakimiś przykrościami? Ach zaprawdę powiadam Wam, nie wiadomo i nie damy rady tego ocenić się mi zdaje. (bo przecież ten, który był biorcą siły ją zgromadził, to trudno, żeby był słaby, prawda?) Mógłby ktoś porozmawiać z moją podświadomością, bo wszyscy z nią rozmawiają, ale ani ja tego nie potrafię, ani nikomu się jeszcze nie udało? To w kwestii wyjaśnienia, że nie warto się przejmować (i czym). Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - piotrus1989 - 14 Lis 2012 Wiem jedno ,rady tobie dać nie mogę bo nie chcę brać odpowiedzialności za te rady, jedynie podzielę się przemyśleniami . Co do kłopotliwego kolegi to polecam zwrócenie uwagi na Krav magę . Same ćwiczenia fizyczne dają dużo endorfin , przebywanie z ludźmi pewnymi siebie uczy nas przez obserwacje też pewności siebie . A myślę że te kroki mogą pomóc w nauce . Na końcu polecam udanie się do psychologa bo gdyby nie on to z moimi myślami samobójczymi nie pisałbym moich przemyśleń . Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Martwy - 12 Sty 2017 Mam nadzieję, że Twoje życie się zmieniło na lepsze. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Amcio - 13 Sty 2017 czym predzej zglos to wychowawcy, pedagogowi to da Ci spokoj pisze z doswiadczenia teraz zaluje ze tego nie zglosilem, silny psychicznie to ten ktory wytrzymuje cierpienie czyli 1 definicja Michala. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - vesanya - 13 Sty 2017 Przypominam, że temat jest sprzed kilku lat Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Amcio - 13 Sty 2017 hahhaha faktycznie xD Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - WinterWolf - 13 Sty 2017 Ale chciałeś pomóc, z resztą obecnie mam podobny problem z teoretycznym kolegą 5 powodów przez które czujesz się niekochany Samotność, poczucie bezradności czy niekochania, to wszystko nowe choroby, które wyniszczają naszą psychikę i nas samych. Dlaczego czujemy ciągłą pustkę? Przyczyn może być kilka, bez względu na to, która występuje u nas, warto skontaktować się z psychologiem, który pomoże nam się rozeznać w naszych problemach. A dzięki tej liście zrozumiesz lepiej, dlaczego tak naprawdę możesz czuć się niekochanym. „Najstraszniejsza bieda to samotność i poczucie bycia niekochanym”. – Matka Teresa #01 Brakuje Ci kontaktów z ludźmi Samotność wynika przede wszystkim z poczucia braku kogoś życzliwego obok nas. Kontakty z ludźmi pozwalają nam rozwijać się społecznie. Człowiek jest „zwierzęciem stadnym”. Bycie częścią grupy daje nam poczucie posiadania oparcia, a także ułatwia nam codzienne funkcjonowanie. Poczucie odrzucenia przez ludzi może przyczynić się powstania różnych zaburzeń i chorób psychicznych, w tym coraz groźniejszej dla nas depresji. A także do narastania w nas poczucia beznadziejności, która zabija naszą pewność siebie. #02 Twoi rodzice zaniedbywali Cię w dzieciństwie Wiele osób, które były zaniedbywane w dzieciństwie, nie wiedzą, czym jest miłość i co to znaczy być kochanym. Przez to, że ktoś nie okazał im tych uczuć w młodości, przenoszą to na swoje dorosłe życie. Często osoby z takich rodzin nie potrafią nawiązać zdrowych relacji romantycznych czy po prostu przyjacielskich. Oczywiście nie oznacza to, że winę za wszystkie nieprzyjemne sytuacje, które Cię spotykają, ponoszą twoi rodzice. Warto jednak zastanowić się, czy relacje i sytuacje z nimi związane nie wpłynęły na nas w tak dużym stopniu, że aż nie pozwalają nam czuć się kochanymi. #03 Masz niskie poczucie własnej wartości Z niskim poczuciem własnej wartości wiąże się wiele problemów. Między innymi lęki społeczne, które potrafią sparaliżować nas całkowicie. Łączy się ono też z poczuciem bycia niekochanym. Często osoby, które w siebie nie wierzą, nie są w stanie zaakceptować swoich sukcesów, także w życiu towarzyskim. Wszędzie doszukują się podstępu i złych intencji. Sami przed sobą umniejszają wagę komplementów, które ktoś im daje. W ten sposób ograniczamy swoje możliwości dostrzegania, czy ktoś nas naprawdę kocha. Dodatkowo czasem nie dopuszczamy do swojego życia wartościowych ludzi, bo nie wierzymy, że mogliby chcieć być naszymi bliskimi. Sprawdź: Samoocena – jak spojrzeć na siebie w pozytywny sposób? #04 Masz traumy, z którymi sam sobie nie radzisz Traumy to nieoczywisty powód, ale bardzo realny. Oczywiście nie chodzi o wszystkie traumy, ale są przeżycia, które blokują w nas zaufanie czy właśnie możliwość poczucia, że komuś na nas zależy. Wspomagają też rozwijanie się stanu beznadziei. Trauma to już naprawdę poważna sprawa. Jeśli zmagasz się z jedną lub kilkoma, a nie jesteś jeszcze pod opieką psychologa, koniecznie się z nim skontaktuj i poproś przynajmniej o radę. Traumy rzutują również na wiele innych sfer naszego życia. Często mogą mocno je utrudniać, a nie ma przecież żadnego powodu, żebyś się z nimi męczył. Sprawdź: Jak nie bać się życia? 10 sposobów jak poradzić sobie z niepokojem i lękiem #05 Ta jedna osoba, na której Ci zależy, jest dla Ciebie niedostępna To najoczywistszy powód, przez który możesz czuć się niekochanym. Jeśli jest ktoś, na kogo uczuciu zależy Ci ogromnie, ale mimo to nie jesteś w stanie z tym kimś być, to prawdopodobnie nic innego Cię nie ucieszy ani nie zadowoli. W ten sposób każda inna, życzliwa Ci osoba będzie dla Ciebie nieistotna. Jeśli naprawdę kogoś kochasz, ale ta druga osoba dała Ci wyraźnie do zrozumienia, że nie masz co marzyć o wspólnej przyszłości, nie będziesz widział innych ludzi wokół siebie. A już na pewno nie będziesz dostrzegał szczęścia, które starają Ci się przekazać i miłości, którą do Ciebie wysyłają. Uwagi końcowe Jeśli czujesz się niekochany, zastanów się co może być tego przyczyną. Być może będzie to jeden z pięciu powyższych powodów. Dochodząc do źródła problemu można go skutecznie rozwiązać. Jeżeli czujesz, że samemu nie jesteś w stanie sobie poradzić, nie bój się prosić o pomoc. Pamiętaj, że miłość do innych zaczyna się od szacunki i miłości do siebie. Relacja, w jakiej pozostajesz ze sobą, jest najważniejszą relacją w Twoim życiu. W środku wszystkiego, co składa się na Twoje życie – rodzina, przyjaciele, związki miłosne, praca -jesteś Ty. Pielęgnuj więc szacunek i miłość do samego siebie codziennie. Zadbaj wpierw o siebie, o swoje zdrowie, samopoczucie i dobrostan. Traktuj swoje „Ja” ciepło, serdecznie i z szacunkiem, jak naprawdę cenną, godną miłości istotę. Dopiero gdy nauczysz się dbałości o siebie, nabierzesz umiejętności koncentrowania takiej samej uwagi na innych. Gdy umiesz doceniać wagę własnych myśli i uczuć, potrafisz również lepiej rozumieć drugą osobę. Twój stosunek do siebie jest wzorcem, zgodnie z którym formować się będą wszystkie inne relacje. Głębia i jakość więzi między tobą i twoim wewnętrznym „Ja” ostatecznie stanowi o sukcesie w związku z inną osobą. Miłość do siebie jest niezbędnym warunkiem wstępnym stworzenia autentycznego i udanego związku z drugim człowiekiem. „Nie można pokochać nikogo, dopóki nie pokocha się samego siebie”. – William Wharton Sprawdź też: Kochać i być kochanym. 10 zasad miłości i budowania trwałych związków

nie daje sobie rady w zyciu